Pińczów

Ocena turystów:

Pińczów jest niewielkim miastem powiatowym na południu województwa świętokrzyskiego. Leży nad brzegiem Nidy płynącej pośród rozległych łąk do Wisły, a mijającej po drodze sławną Wiślicę i królewski Nowy Korczyn. Historia dała miastu barwną przeszłość, którą poświadczają liczne i wartościowe zabytki architektury, wśród nich zespoły klasztorne paulinów i reformatów, renesansowa kaplica św. Anny, takaż drukarnia ariańska, pałac margrabiów Wielopolskich oraz niezwykle cenna synagoga.

fot.Michał Maciążek

Szczodra dla miasta okazała się też przyroda, sytuując je na skłonie niewielkich wzgórz, zbiegających do zielonej doliny rzeki. Z wielu miejsc roztaczają się rozległe panoramy, ukazujące przestrzeń wypełnioną w całości Nadnidziańskim Parkiem Krajobrazowym. Chronią one bogaty świat rzadkich roślin i zwierząt, miłków wiosennych, groszków pannońskich, wisienek stepowych, cykad, ważek, kulonów i czarnych bocianów.
Nie mniej interesujące są najbliższe okolice miasta. W pobliskim Michałowie mieści się znana w świecie stadnina koni arabskich, w Młodzawach Małych stoi na wzgórzu monumentalny barokowy kościół z kryptami margrabiów Myszkowskich i Wielopolskich, nieopodal cieszy oczy Ogród na Rozstajach, w pałacu chroberskim oglądać można zabytki celtyckie, wykopane na Ponidziu przez archeologów warszawskich, w Stradowie zdumiewa ogromne grodzisko, może nawet najstarsze w Polsce...
Wszędzie w dolinie Nidy jest pięknie. Zachwycał się niegdyś jej urodą Adolf Dygasiński (zob. s xx), pisarz tutaj urodzony w XIX w.: „Pięknym jest kraj cały, który przepasała wstęgą swoją Nida, rwąca się do Wisły jak córka w objęcia matki... Nigdzie tak pięknie nie śpiewają słowiki ani skowronki, nigdzie bzy nie mają woni tak miłej, nigdzie róża rankiem nie przyozdabia świata cudowniej”. Słowa te pozostają –mimo upływu wieku – aktualne do dzisiaj.

Przez miejscowość przebiega Świętokrzyski Szlak Literacki
Muzeum Regionalne, ekspozycja biograficzna A. Dygasińskiego – jednym z obowiązków wynikających ze statutu tego muzeum jest gromadzenie, opracowywanie i eksponowanie pamiątek dotyczących osoby i działalności wielkiego pisarza, jak również upowszechnianie wiedzy o jego życiu i dorobku literackim. Toteż już w 1974 r. muzeum zakupiło 59 tego rodzaju obiektów, wśród których znalazły się fotografie z różnych okresów życia Dygasińskiego, wystawiona dla niego delegacja „Kuriera Codziennego” do Brazylii, rękopisy nowel i powieści, listy i pocztówki, spisy książek z prywatnej biblioteki, fotokopie wydawanych przezeń czasopism. W późniejszym czasie zakupiono też rzemienne troki podróżne ze srebrną plakietką i wygrawerowanym nazwiskiem pisarza. Muzeum nabywa stale pierwodruki i kolejne edycje jego dzieł, jak również egzemplarze druków z krakowskiej oficyny wydawniczej Dygasińskiego. Większość eksponatów pokazana jest w Sali biograficznej, uzupełnionej fotografiami pejzaży Gór Świętokrzyskich i Ponidzia oraz XIX-wieczną kapliczką drewnianą z okolic Pińczowa. W drugiej Sali urządzony jest salonik mieszczański z epoki, na który składają się: szafy, fotel, krzesło, stolik i biblioteczka. Wreszcie w sali trzeciej znajduje się izba oficjalisty dworskiego (był takim Jan, ojciec Dygasińskiego, pisarz prowentowy) z szafą wypełnioną chustami, dwie sukmany, czapka chłopska (magiera), prosty stół dębowy, kołowrotek, a nawet gniazdo dla gęsi. W 160. rocznicę narodzin pisarza muzeum współorganizowało sesję popularnonaukową (14 IV 1999 r.), której materiały zamieszczono w wydawnictwie Adolf Dygasiński człowiek z Ponidzia.
Pomnik Adolfa Dygasińskiego – stoi na skwerze przed muzeum, w pobliżu kościoła parafialnego, budynku dawnej szko- ły z XVIII–XIX w. i pińczowskiego rynku. Monument (wykonany ze sjenitu z Górnego Śląska) jest dziełem artysty rzeźbiarza Zygmunta Kaczora, który przedstawił pisarza trzymającego na ramieniu klatkę z gołębiami i w towarzystwie wiernego psa. Przez postument biegnie napis: „Adolfowi Dygasińskiemu lud Ponidzia”. Pomnik odsłonięto uroczyście 21 IX 1968 r. Opiekują się nim gimnazjaliści, których szkole autor Beldonka patronuje, oni też trzymają tu wartę w rocznicę bitwy na Grochowiskach (18 III 1863 r.), przypominając o udziale Dygasińskiego w powstaniu.
Dom zwany Akademią, dawny budynek szkolny – stoi na rogu rynku (pl. Wolności 25), w sąsiedztwie kościoła św. Jana. Potrzebom oświaty Akademia służyła przez długi czas (1701–1865), potem instytucja przeniosła się do pałacu margrabiów Wielopolskich. W XVIII stuleciu w tym budynku mieściła się kolonia akademicka, szkoła średnia pod opieką naukową Uniwersytetu Krakowskiego. Ukończył ją wtedy młodziutki Hugo Kołłątaj, o czym przypomina tablica pamiątkowa w fasadzie kamienicy. W okresie Królestwa Kongresowego 1815– 31 szkoła rozkwitła dzięki staraniom Jana Olrycha Szanieckiego, stając się Szkołą Wojewódzką. Pobierali w niej nauki m.in. Melchior Buliński, (później ksiądz, autor monografii Sandomierza), Kajetan Wincenty Kielisiński (ceniony później rysownik i sztycharz), a także Wincenty Żeromski, ojciec Stefana. Nieco wcześniej uczył się tutaj Kajetan Żeromski, który w 1812 r. poszedł z Napoleonem na Moskwę, a po latach uwieczniony został w Popiołach, jako Rafał Olbromski. Stara Akademia przekształcana w ciągu wieków, zniszczona tuż po ostatniej wojnie, z zachowanym jedynie oryginalnym parterem i głębokimi piwnicami, bez wątpienia oglądała w swych murach młodzieńczego Adolfa. Pomimo braku (niedostępności) dokumentów, świadczy o tym tradycja rodzinna Dygasińskich, a także świetna znajomość miasta i okolicy prezentowana przez pisarza. W Pińczowie raczej na pewno chodził do klasy IV, pomiędzy wrześniem 1854 r. a czerwcem 1858 r.
Gimnazjum nr 2 im. Adolfa Dygasińskiego – mieści się przy ul. 1 Maja, na miejscu dawnej Szkoły Podstawowej nr 2, działającej tu w latach 1966–99, i też mającej za patrona autora Godów życia. Uroczystości szkolne, z nadaniem podstawówce imienia, odbyły się 4 XII 1966 r. W holu wmurowano wówczas pamiątkową tablicę i zwieszono portret pisarza. Po likwidacji tamtej szkoły, Dygasiński patronuje gimnazjum, a informuje o tym nowa tablica (starą, niestety niepotrzebnie zdjęto).
Fontanna w parku na placu Wolności – fontanna stoi na rynku od końca XVI w., gdy ufundował ją margrabia Zygmunt Myszkowski, ówczesny dziedzic, dla wygody mieszkańców miasta (jak głosi łaciński napis na niej wyryty).

fot.D. Garlej

To małe dzieło sztuki kamieniarskiej znane było Dygasińskiemu z autopsji i prawdopodobnie mu się podobało, bo kilka razy umieścił je w swoich utworach. Na przykład tak zobaczył fontannę literacki Beldonek: „Najbardziej mu się w głowie pomieścić nie mogła cudaczna studnia na środku miasta, co woda z niej sikała wysoko w górę i potem znowu, jak deszcz, leciała ku dołowi”. A jeszcze w innym miejscu znajdujemy taki malowniczy obrazek: „Jakoś po żniwach był jarmark – tłok ludzi, wrzało od gwaru. W rynku około fontanny stały mnogie wozy, konie porozkiełznywane żuły siano rozrzucone po ziemi, a przy wozach chłopi i baby rozmawiali o jarmarku. Ten co przyjechał kupić, wyrzekał na ceny wysokie, a znowu sprzedający utyskiwali, że nie ma kupców na ich towar”. Po wielu stuleciach z fontanny został tylko marmurowy balas, dosyć zresztą zniszczony. Po konserwacji, odmieniony nie do poznania znalazł się w Muzeum Regionalnym, a na jego dawnym miejscu stanęła replika zrekonstruowanego wodotrysku.
Kościół OO. Reformatów na Mirowie – Mirów to niegdyś wschodnia dzielnica Pińczowa, a swego czasu także samodzielne miasto, gdzie w XVII w. zakon reformatów założył swój konwent. Dziedzice Myszkowscy wybudowali im kościół oraz wydatnie pomogli w budowie gmachu klasztornego. Stojący tu kościół Nawiedzenia NMP trafił do literatury, najpierw za sprawą Jana Chryzostoma Paska, który modlił się w nim przed cudownym obrazem MB Mirowskiej, a potem odnotował ten fakt w swoich pamiętnikach. Po raz drugi, kiedy Dygasiński umieścił tu część akcji Beldonka, jednej ze swoich najlepszych powieści. Wiejski sierota, Beldonek, wędruje na odpust do Częstochowy, pod opieką Florka, dziada proszalnego. Idą obaj przez zapadłe wioski i miasteczka, stale przeżywając różne przygody. Jeden z noclegów wypadł im w Pińczowie, gdzie Florek miał zaprzyjaźnionego Skubałę, też dziada, stale żebrzącego przy kościele mirowskim. Na drugi dzień była poranna msza, więc dziady siadły w kruchcie, czekając na jałmużnę. Beldonek „(...) takiego ślicznego kościoła nigdy jeszcze nie widział; zajrzy, a tam wszystkie anioły i świątki aż się mienią od jasności; złoto i srebro omal z nich nie kapało, a był ogromny huk tych świętości… W nabożeństwie parada ogromna, nie tak jak na wsi; na organach grało porządnie, to grubo, to cieniuśko i ktoś jeszcze musi śpiewał, wyciągał het przepięknie; co tu gadać – nabożeństwo okrutne, śliczności… Lud tam w mieście bardzo nabożny, co kto zalazł do kościoła, zaraz bęc na ziemię, padał na kolana, składa we dwoje ręce, a żegna się, a w piersi bije, podłogę świętą całuje”.

 

Kaplica św. Anny – stoi na wzgórzu, któremu dała nazwę. U jej stóp rozłożyło się miasto, a dalej, pośród rozległych łąk płynie Nida, daleki horyzont południowy zamykają ciemne lasy Garbu Wodzisławskiego. Panoramą okolicy z tego miejsca oglądaną zachwycali się niegdyś: pisarka Klementyna z Tańskich Hoffmanowa, pisarz Melchior Wańkowicz, mecenas Władysław Siła-Nowicki (mieszkał pod tą górą), a Dygasiński utrwalił pejzaż i kaplicę w swoich utworach. W Beldonku jego bohaterowie „idą przez miasto, a chłopak się nadziwić nie może, takie wszystko piękne; patrzy – na górce nad miastem stoi kościółek”. W innym miejscu, będąc na owej górce „u dołu widzieli całe miasto, dalej mosty, ogromne błonia zielone nad Nidą, a na błoniach, jak nabił, bydła, koni, gęsi. Widok daleki – precz ku Zakrzowu, ku Pawłowicom i Skowronnu. Cudnie patrzeć”. W noc świętojańską umarł pod „kapliczką białą” profesor Walner, chory na suchoty nauczyciel łaciny w pińczowskim gimnazjum, szlachetny bohater opowiadania Kult światła. Stało się to w chwili, gdy „chłodna noc zwilżyła murawę, mroki osiadły na górze św. Anny, a na okolicznych wzgórzach płynęło w obłoki z dymem światło sobótki”. Widok ze wzgórza dalej jest piękny – kto choć raz tu był, wraca tam przy każdej sposobności.

Andrzej Dziubiński

Warto wiedzieć
Polska Genewa

Żyjący w XVII w. Stanisław Lubieniecki, przywódca emigracji ariańskiej na zachodzie Europy, autor "Historii reformacji polskiej", o XVI-wiecznym Pińczowie napisał, że „w tym czasie wsławił się niby Ateny sarmackie”. Komplement ten powtarzali później inni, by z upływem czasu nazywać też Pińczów polską Genewą, zaś kraj nad Nidą – Ziemią Świętą arian.
Oprac. uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w Pińczowie

Biblia brzeska

Najwybitniejszym wydarzeniem naukowo-literackim w dziejach Pińczowa było przełożenie na język polski całej Biblii. Dokonał tego zespół intelektualistów kalwińskich związanych ściśle z gimnazjum różnowierczym. Tłumaczenia dokonano w latach 1558– 63, a lista osób zaangażowanych składała się z wielu nazwisk. Obecnie przyjmuje się, że oprócz rektorów szkoły (tj. Grzegorza Orszaka i Piotra Statoriusa), przekładali: Jan Thenaud – Francuz, pochodził z rodziny zaprzyjaźnionej z Janem Kalwinem; Jan Łaski – przypisuje mu się prace translatorskie przy Nowym Testamencie; Andrzej Trzecieski – uznawany za talent poetycki ustępujący jedynie Janowi Kochanowskiemu, znawca języków klasycznych; Marcin Krowicki – autor dzieł polemicznych, bardzo dobry stylista, zwracający uwagę na piękno i czystość polszczyzny; Franciszek Lismanin – profesor Akademii Krakowskiej, nauczał w gimnazjum teologii; Jerzy Szoman – uzdolniony teolog, jak się zdaje był nauczycielem niemieckiego; Jakub Lubelczyk – poeta. Biblia ta znana jest pod różnymi nazwami: jako Biblia brzeska (od miejsca wydania w Brześciu Litewskim) lub Biblia Radziwiłłowska (Mikołaj Czarny Radziwiłł, wojewoda wileński, protektor różnowierców na Litwie wyłożył duże pieniądze na tłumaczenie i druk dzieła).
Oprac. uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w Pińczowie

Rej i Kochanowski
W Pińczowie, podczas synodu zwołanego na dzień 13 IV 1559 r., miało miejsce odczytanie jednego z najbardziej znanych utworów Kochanowskiego – pieśni Czego chcesz od nas, Panie… Jednym ze świadków tego wydarzenia był młodziutki starościc bełski, Jan Zamoyski, w przyszłości kanclerz i hetman wielki koronny. O tym wczesnym (a może nawet pierwszym) zetknięciu się Mikołaja Reja z twórczością Jana z Czarnolasu, po latach mówił: „(...) że był w młodości swej na jednym zjeździe w sędomierskiej ziemi, gdzie przyjaciele Jana Kochanowskiego, na ten czas w Paryżu na nauce będącego, ukazali gościom tamecznym pieśń od onego posłaną, której jest początek: CZEGO CHCESZ PO NAS, PANIE. Był też tam Mikołaj Rej, którego naród nasz ma mieć w tej cenie, jako Grekowie Hezjoda, Rzymianie Enniusza, bo ci trzej narodom swym drogę do nauk pokazali. Wziął tedy Rej tę pieśń Kochanowskiego i pilnie onej przypatrzywszy się, zwołał tamtych wszystkich gości, i powiedziawszy nieco o swoich pracach w naukach wielce dowcip i wymowę Kochanowskiego chwaląc, zawarł mowę swą tymi wierszami: Temu w nauce dank przed sobą dawam, I pieśń BOGINI SŁOWIEŃSKIEJ oddawam.” Historycy literatury polskiej objaśniają, że w opisanej scenie i dwuwierszu „Rej uznał wyższość sztuki poetyckiej Kochanowskiego i symbolicznie przekazał mu »pieśń bogini słowieńskie«, a więc niejako przewodnictwo w poezji narodowej”.
Oprac. uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w Pińczowie

Informacje praktyczne:

Centrum Informacji Turystycznej w Pińczowie
Centrum Informacji Turystycznej przy Muzeum Regionalnym w Pińczowie
ul. Piłsudskiego 2A
28-400 Pińczów
Telefon: +48 41 357 54 04
Kontakt:
www.muzeumitpinczow.eu
e-mail: cit@pinczow.com.pl

Informacji udziela również Regionalne Centrum Informacji Turystycznej w Kielcach
ul. Sienkiewicza 29
25-007 Kielce
tel. 41 348 00 60
e-mail: informacja@swietokrzyskie.travel

oceń oferte poleć znajomemu dodaj do walizki

Informacje praktyczne

  • Ogólne:
    • Certyfikat POT: Nie
  • Lokalizacja:
    • Powiat: pińczowski
    • Gmina: Pińczów
    • Miejscowość: Pińczów
    • Szerokość geograficzna: 50.51932074543232
    • Długość geograficzna: 20.52623748779297
    • Region turystyczny:
      - Pińczów i okolice
Brak komentarzy.

Przepisz kod Odśwież

Lokalizacja

Twoja walizka

ilość obiektów: 0 zobacz wyczyść